Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział 2 Welcome to Hell

Its a long way

:: its-a-long-way ::

Rozdział 2 Welcome to Hell

Przez większość nocy Max i Leo czuwali z bronią przygotowani na to iż powtórzy się ta sama sytuacja co wcześniej lecz nic sie nie działo. Podczas tego czuwania w ich głowach toczyły zacięty bój wszystkie najgorsze myśli:
- Czy to możliwe?
- Kto to zrobił? Czyżby starzy Agness naprawdę posuneli się tak daleko?
- Skąd napastnicy mieli tę broń, przecież to był M4 - Lecz te przemyślenia przerwał Leo.
- Max jak tam twój sektor? - spytał.
- Czysty a u ciebie? - usłyszał odpowiedź z pytaniem adresowanym dla niego.
- U mnie też cicho może nawet za cicho -odpowiedział błyskawicznie, równie błyskawicznie jak jego umysł ogarneły wspomnienia.
- Co masz na myśli Leo? - padło pytanie od Maxa mimo że, domyślał się co się szykuje. Już nie pierwszy raz on i Leo byli w takiej sytuacji, znali się obaj jak łyse konie wiele razem przeszli i wiele razem wykombinowali, to była jedna z tych spotykanych w książkach przyjaźni na dobre i na złe.
- Pamiętasz jak w 2010 zaczeła się napaść połączonych sił Rosji, Chin i Korei Północnej na Europe, Azję i Amerykę. - spytał nieco smutnym głosem Maxa.
- Pamiętam, ale do czego dążysz. - kontynuował zamyślony, w jego głowie kłębiły się najróżniejszy myśli i hipotezy przeplatające się z wspomnieniami.
- No do tego, że wtedy też było tak spokojnie, a tu nagle dwa dni po tym jak odebraliśmy świadectwa ukończenia trzeciej klasy w zawodówce. Bojówki Frontu Wyzwolenia Narodu wspierane przez Specnaz rozpoczeły atak na Europe.
-Wiem o tym Leo, a kilka dni później rozgorzał konflikt który pochłoną Europe na bite trzy lata. - wiedział że to były najgorsze trzy lata dla świata. Po czym Leo dodał jak by nigdy nic.
- Max a Amerykanie nadal walczą z bojówkami w Wietnamie, Laosie i Kambodży.- wyraźnie bał się o to co ich czeka, Max także o tym wiedział więc kontynuował z nim rozmowę by jakoś go uspokoić.
- Nie zapomnij Leo że w Afganistanie i Ameryce Południowej także, a o Azji to już nie wspominam. Ale to już są Leo nie dobitki zobaczysz jeszcze dwa tygodnie i będzie po robocie. - W jego słowach wyraźnie rozbrzmiewała otucha której właśnie tak bardzo oczekiwał jego przyjaciel.
- Max!!!
- Co?
- To B.M.W
- No co?
- To musiała być jakaś bojówka mówie ci Max. - Leo próbował podjąć nowy temat rozmowy by odciążyć przyjaciela z dręczących go myśli, niczym natrętne owady.
- O czym mówisz?-odpowiedział zaskoczony.
- O ich broni przecież zwykły ćpun nie umię obsługiwać czy też strzelać profesjonalnie z M4, a już napewno nikt z gangu Franza.
- Myślisz o czymś konkretnym Leo? - czuł jak coraz bardziej ogarnia go zdziwienie i zakłopotanie wywołane dotychczasowymi wydarzeniami.
- Tak o bojówkach F.W.N-u.
- Tak bo nikt inny oprócz bojówek nie strzela z karabinków M4.
- No tu masz rację Max to żeczywiście zabrzmiało lekko absurdalnie. I co dalej Max? - spytał go Leo.
- Narazie to idziemy spać, a co dalej to jutro się pomyśli. A teraz idź spać razem z Miką, przyda się wam spokojny sen. - w tych słowach czuć było wyraźne ciepło wywołane troską o przyjaciół, gdy Leo spał już obok Miki, Max zajrzał do Miśki, i poszedł do kuchni napić się herbaty cytrynowej, którą uwielbiał zwłaszcza na ciepło z porcją miodu lub na zimno z lodem. Gdy był w pokoju usłyszał głos Miśki, był zdziwiony tym że wstała o 1.30.
- Max kochanie.
- Tak kotku.
- Przydałoby się kupić coś do zjedzenia.
- Jeśli chcesz to zaraz wezme auto i pojade.
- Skoro chcesz. - Tak, więc wziął kluczyki , wsiadł do Forda, i pojechał do Leszna kupić coś do jedzenia. Gdy chowałem już kupione produkty to miał wrażenie, że ktoś strzela z UKM-2000, i to nie daleko ale uznał to za mało prawdopodobne. Lecz uświadomił mu ten fakt krzyk bólu wydany przez małą dziewczynke. Gdy tylko ją  zlokalizował, zobaczył jak jakiś koleś coś do niej krzyczy. Jego głowę przeszyła jedna jedyna wówczas myśl - Świetnie , kolejny pijak wyżywa się na bezbronnym dziecku.- Nie czekając na nic postanowił interweniować. Gdy tylko do nich dobiegł usłyszał.
- Kurwa masz być cicho szmato rozumiesz, nie masz nawet skamleć.
Gdy tylko dziewczynka zaczeła się dławić z strachu tamten typ wymierzył jej potęzne kopnięcie. Tego już było za wiele, w ciągu jednej chwili postanowił interweniować.
- Ej ty nie wiem co ci zrobiła ale daj jej spokój - krzyknął do niego, niemal w tym samym czasie jego uszu dobiegło jęknięcię dziecka.
- Ała boli. - po którym usłyszał znów głos pijaka.
- Cicho szmato. - w tym momencie jego cierpliwość uległa wyczerpaniu, co poskutkowało kolejnym krzykiem Maxa.
- Ej ty skurwielu powiedziałem daj jej spokój !!!
- Wypierdalaj smarkaczu!!! - Usłyszał.
- Co? kurwa!!! - Fakt że Max był wyjątkowo cierpliwym chłopakiem, ale tego było zbyt wiele, uznał że czas skończyć sprawę z gburem jak na froncie.
- Ogłuchłeś wypierdalaj ale migiem szczeniaku.
 Po tych słowach ta,tem typ chciał znów uderzyć dziewczynkę ale w tym momencie chwycił go za ręke, i obróciłew swoją stronę, gdy tamten tylko spróbował go uderzyć zarobił potężny cios kolanem w korpus który skutecznie go powstrzymał przed atakami na dziewczynke. Jednak Max nie miał dość wykorzystał sytuacje że tamten jest na wpół zgięty, kaszląc i próbując złapać oddech po pierwszym kolanie więc natychmiast Max chwycił go w tej pozycji jakiej był powtórzył atak raz drugi i trzeci uzupełniając je uderzeniami pięścią w plecy i tył głowy. Gdy było po wszystkim podszedł do małej, i spytał się jak ma na imię, i skąd tu sie znalazła w piżamce która dopiero po bliższym przyjrzeniu się była cała w krwi. Dopiero gdy ja uspokoił, że nic jej przy nim nie grozi zaczeła do niego zagadywać.
- Na imię mi Madzia proszę pana.
- Miło mi cię poznać Madziu- Odparł grzecznie by ją uspokoić. Po czym dodał. - Ja jestem Max.
- Ładnie pan wygląda.
- Dziękuje, a ty skad sie tu wziełaś i gdzie mieszkasz. - spytał najmilszym głosem jakim tylko zdołał z siebie wykrzesać.
- Mieszkam na Ostroroga.
Gdy  miała powiedzieć co się stało znów zaczeła szlochać i wtedy przez łzy powiedziała, że jej rodzice nie żyją, i powiedziała coś co uświadomiło mu że naprawdę słyszał UKM-2000.
- Proszę pana ja sie boje.
- Czego ?
- Że przyjdzie tu ta pani która zabiła moich rodziców, i że mnie też zabije.
- A czym ich zabiła? - spytał.
- Takim dużym karabinem z dwiema nóżkami.
Po słowach  małej wiedział że to nie przelewki więc zabrał małą jak najszybciej do auta które zaparkował na Jana Pawła II. Niby to dwieście metrów od centrum handlowego Manhattan do jego auta ale zaczeło potwornie padać, i by mała nie zmokła ubrał jej swoja kurtkę, i niósł ją tak do swojego Mondeo. Gdy położył ją na tylnej kanapie włączył ogrzewanie by mała nie przemarzła. Nawet nie zauważył jak Madzia zasnęła, tak więc wracał do domu z nowym lokatorem.Gdy wniósł zakupy za drzwi wejściowe wrócił po małą do auta po czym je zamknął. Gdy wchodził z małą na rękech, i zakupami w plecaku to w drzwiach tak jak się spodziewał czekała na niego Michalina gotowa do ochrzanienia za to, że wyjechał o 1.30 a wróciłem o 3.15 lecz zmieniła zamiar jak ujrzała Madzię na jego rękach.
- Max skad ją masz - spytała zdziwiona.
- Z ulicy, jakiś pijany skurwiel ją bił a jej rodziców zabiła jakaś parszywa suka.
- Max nie klnij tak bo mała sie obudzi. - przychamowała go, wiedziała że on potrafi klnąć więc wolała uniknąć tej sytuacji.
- Dobrze Kochanie. - odparł.
- Ale swoją drogą to na chwile cie samego wysłać w świat, a wracasz z niespodzianką wielkiego kalibru.
- Dobra Michalina nie tak głośno bo się obudzi. - teraz to on ją przychamował.
- Dobrze Max nie denerwuj sie. - zaczeła się śmiać.Po tej rozmowie zaniósł  małą do sypialni i położył ją w ich łóżku by tę noc spała z Michaliną. Po przykryciu jej kołdrą poszedł do kuchni gdzie spotkał Matiego który ruszył na niego i Michalinę z serią pytań - świetnie kurwa kto jeszcze dzisiaj ma zamiar nie spać i bawić się z nami w prokuratora - pomyślał sobie.
- Ej Max co z nią zrobimy. - usłyszał pytanie.
- Wychowamy razem z Misią i z wami. - odparł razem z Miśką na co Mati wybuchł gniewem.
- Co czyście poszaleli jak ją może wychować banda byłych żołnierzy Bad Company. Co?
- Normalnie Mati -usłyszał odpowiedź.
- Co ty Michalina ryjesz? Czego ją nauczymy? Ja wiem czego:
* Zabijania
* Wojny
* Zasadzek itp.
- Po pierwsze to kurwa nie tak głośno Mati bo nam dziecko obudzisz, a po drugie to nie przesadzaj do cholery jasnej bo ja i Max damy jej tak samo dużo ciepła, zrozumienia i miłości jak jej biologiczni rodzice. 
 - A poza tym ona nie ma rodziców widziała jak jakaś suka zabiła ich z UKM-2000 - odezwał się Max.
- Co ty ryjesz Max widziałeś to nie sądze.
- Nie widziałem ale słyszałem jak ktoś rąbie seriami z UKM-2000 tego dźwięku sie nie zapomina, zwłaszcza jak się strzelało z tego karabinu. Więc wiem dobrze co słyszałem, a poza tym ta mała mi opisała ten karabin więc cholera jasna wiesz skąd to wiem.
- Ok. A co z dachem nad głową dla niej, trochę tu u nas tłoczno.
- I tu mam z Michaliną newsa dla was którego chciałem wam oznajmić za kilka dni.
- Jakiego?
- A takiego, że ta kamienica jest cała nasza.
- Co?- odpowiedział zdziwiony Mati.
- No Kupiłem ją za groszę z forsy zarobionej na misjach w Bad Company.
- Aaa... Ale co Max powiesz tej małej jak rano wstanie.
- Jak to co? Powiem jej to, że zostanie z nami.
- Tylko Max nie zapomnij jej powiedzieć jednego.
- Czego Mati? - spytał lekko zdziwiony.
- Czegoś o naszym życiu co nam powtarzali w Bad Company.
- Czyli ? co takiego Mati ? - jego zdziwienie zdawało sie już być nie wyobrażalne.
- Jak to co Max powiedz jej Welcome to Hell



Głosuj (0)
Terminator90210 18:16:25 1/10/2010 [Powrót] Komentuj