Od Autora.
Wracam do was po długiej przerwie,niestety wywołały ją brak weny, nauka i kilka innych.
Dzisiejsza notka bedzie trochę lżejsza, po to by inni czytelnicy także sie odnaleźli w tym opowiadaniu. Miłej lektury.
Droga powrotna była spokojna, więc Max mógł bezpiecznie wracać do domu lecz mimo tego tak nie było. Jego myśli skoncentrowane były wokół rozmowy z kolegą z Strzyżewic,wydarzeniami na ostroroga i dzisiejsza odprawą którą miał prowadzić. Po 30 minutach spokojnej jazdy Max dotarł do kamienicy w której mieszkał, po przekroczeniu jej drzwi powitało go natychmiast cała masa powitan:
-Serwus Max; Co tam u ciebie
-Siema
-Witaj itp.
Ledwo co się wybronił biedak przed nawałą powitań a już w mieszkaniu czekała na niego Miśka i Madzia z kolejną dawką czułości.
-Cześć tata strasznie długo cię nie było.Co robiłeś opowiadaj proszę!!!
Po ty słowach już była u niego na rękach,lecz on tylko położył ją na podłoge i powiedział.
-Później ci opowiem, a teraz idź się pobaw do pokoju lub na podwórku,chcę porozmawiać z Miśką.
Początkowo mała udawała nadąsaną ale przypomniała sobie o Łukaszu i jego synku Bartku po czym wybiegła uradowana na dół do mieszkania Łukasza.
Tymczasem w Mieszkaniu Maxa.
- Max co się stało? znam tą twoja minę aż za dobrze.
- Ehh... No widzisz Miśka u madzi w mieszkaniu zabiłem tą co zabiła jej rodziców,ale tam był martwy jeden z naszych i dwóch z specnazu, a potem zwaliły sie tam cztery drużyny szturmowe z specnazu i musiałem troche pozamiatać,to by było tak w skrócie.
- Aż tak źle? nie wiedziałam ale mów coś więcej.
-Więcej to powiem na odprawie, dobrze a teraz wybacz ale zmęczony jestem chciałbym sie położyć na tę godzinkę przed odprawa.
W między czasie w mieszkaniu Łukasza.
Madzia stojąc pod drzwiami zapukała delikatnie do drzwi,nie musiała długo czekać Łukasz otwarł jej niemal natychmiast.Na co ona uradowana.
-Łukasz pobawisz sie z mną, strasznie mi się nudzi
- No dobrze wejdź
Gdy wszedła poczuła sie jak by była w innym świecie, na podłodze ładny dywan a w dodatku był bardzo miekki i ciepły, wzdłuż ściany kilka szafek w których był niezwykły porządek.Na środku pokoju był stół a na nim kilka szmat i jakaś szkrzyneczka narzędziowa, a na końcu pokoju był tapczan oraz łóżeczko do dziecka.Jednak uwagę Madzi przykuło pewna długa i tajemnicza żecz przykryta szmatami.
-Łukasz a co to jest pod tymi szmatami.
-Ekhm no tak właściwie to nie są szmaty.
Ledwo wydusił to z siebie przez rechot który go opanował, jak mała mundur maskujacy wzieła za szmaty.Madzia nie wytrzymała.
-Czego rżysz jak ten osioł.
- Bo to nie są szmaty tylko mundur maskujący a pod nimi jest to
Podniósł mundur a oczom dziecka ukazał sie karabin snajperski, co zaowocowało płaczem magdy i jej przytuleniem sie do Łukasza
-Mała co ci jest, czego płaczesz - spytał zaskoczony takim obrotem sprawy.
-Ta broń, jedna pani zabiła z takiej broni z dwiema nóżkami moich rodziców,tylko wtedy miała taką duża skrzynke z boku a nie to coś do góry.
-Mała nie płacz to nie jest karabin maszynowy to karabin snajperski SV-98 nic ci nie zrobi naprawde nie płacz,chciałaś sie pobawić prawda.
-Tak chcę.
-To przestań płakać a pobawimy się w chowanego ale takiego ulepszonego.
-Ulepszonego? Jak w to się bawi? - spytała zaintrygowana.
- A tak znajde ci taki strój jak mój mundur i schowamy się później w lesie twojemu tacie co ty na to.
-Nie chowajmy sie tacie prosze ale mundur możesz mi dać
-Poczekaj chwile zaraz coś ci znajde-I tak po jakiś pięciu minutach szukania znalazł odpowiedni mundur dla Madzi.
-Masz tu mała przymierz a ja dokonam potem nie zbędnych dla ciebie poprawek.
I tak po trwających jakieś sześćdziesiąt a może siedemdziesiąt minut poprawkach i przymiarkach, nie wliczając w to najróżniejszych przerw na żarty i przekomarzania się, wreszcie ubrał Madzię w dopasowany do jej wymiarów mundur maskujący.Jednak ubieraniu jej w mundur towarzyszyło głośnie chichotanie i odszczekiwanie sie madzi typu: ale to łaskocze, wygladam jak krzak
- I jak mała podoba sie?
- Jest super.
Gdy tak oboje sie zachwycali, Łukasz spojrzał na zegar wyrażając sie w charakterystyczny sposób.
- O jasna cholera, młoda zbieramy się odprawa u maksa będzie za 5 minut.
- Co? Ale szybko ten czas leci a tak mi sie dobrze bawiło.
Lecz nim to wypowiedziała była już ciągnięta na góre przez Łukasza.Który ponaglał ją aby szybciej biegła bo sie spóźnią.