Zegar wskazywał już 22.15 Łukasz był w nie najlepszym nastroju po odprawie u Maxa głównie z kilku powodów. Do najważniejszych z nich należało to że musiał Madzie wysłać na dół do Bartka ponieważ Max nie pozwolił na to by dziecko brało udział w odprawie, chociaż zdaniem Łukasza Madzia miała pełne prawo do tego by wiedzieć co się święci a tym bardziej co jej grozi, chociaż z drugiej strony wojna to nie miejsce dla dzieci mimo tego że mała widziała śmierć swych rodziców to jednak nie powinna być mieszana w sprawy oddziału. Kolejnym powodem był fakt że Łukasz nie lubił zostawiać Bartka samego na tak długi okres czasu, fakt że Madzia z nim była i że miała go powiadomić gdy coś się wydarzy jednak nie zmieniał tego odczucia za które była odpowiadzialna więź ojca z synem jaka łączyła Łukasza z Bartkiem.W jego głowie wciąż tkwiła bezlitośnie jedna myśl, dokuczała mu równie belitośnie jak jego noga którą poszarpały mu odłamki na froncie. Pamiętał bardzo dobrze ten ból oraz sytuację gdy poznał mamę Bartka była wówczas świeżym nabytkiem w oddziale, przybyła do nich wprost z "akademii duchów" elitarnej szkoły snajperskiej jaką tylko świat znał. Gdy wszyscy się wycofywali w popłochu tylko ona jedyna się nie cofnęła, została przy nim by go osłaniać oraz opatrujących go medyków a następnie odwiedzała go w szpitalu polowym, właśnie podczas osłony Łukasza i sanitariuszy wykazała swą wartość snajperską zyskując przydomek "Eagle Watch" .
Gdy Łukasz dotarł do drzwi swojego mieszkania otwarł je niemalże bezszelestnie by nie zbudzić spiącego Bartusia oraz jak sądził śpiącej Madzi, jednak wielkie było jego zdziwienie gdy ujrzał małą bawiącą się laserowym lokalizatorem celów.
-Cześć Łukasz już wróciłeś - mała się odezwała, lecz nim Łukasz co kolwiek zdołał odpowiedzieć dodała - Śmieszna ta twoja lornatka taku duża i ma takie coś w środku z kwadracikiem jak aparat fotograficzny. - Na odpowiedź Łukasza nie musiała długo czekać. - Serwus mała ta lornetka to nie dokońca taka zwykła lornetka, jest ona także lesorowym lokalizatorem celów. - wyjaśnił dziewczynce lecz jak wiemy dziecięca ciekawość nie ma końca więc mała podjeła temat dalej. - A co to jest ten laserowy lokalizator celów ? - spytała zdziwiona Łukasza. Jej zdziwienie a także zaciekawienie nowym urządzeniem zdradzały jej szaroniebieskie oczęta którymi obserwowała bardzo dokładnie ów przedmiot.
- Widzisz mała laserowy lokalizator celów służy do lokalizowania celów , oznaczania ich azymutów oraz elewacji. Ale i tak pewnie nie wiesz co mówię, w skrócie mówiąc obserwujesz tym tak samo jak lornetką a gdy znajdziesz wrogi czołg, samochód, bunkier czy jakieś inne ustrojstwo wciskasz ten tu guzik - pokazał Madzi guzik który decyduje o życiu lub śmierci jak to zwykli mawiać żołnierze, po czym kontynuował - nie odrywajac lokalizatora od oczu i nie zmieniając jego położenia czekasz aż ten kwadracik który widzisz przestanie migać na czerwono a zacznie na stałe świecić się czerwonym kolorem by nastepnie zgasnąć, gdy zgaśnie możesz oznaczyć kolejny dowolnie wybrany przez ciebie cel. Teraz już rozumiesz o czym mówię ? - spytał się miłym pełnym ciepła głosem, jednak prosty dziecięcy rozum próbował to sobie poukładać w jedną logiczną i spójną całość. - Czyli to coś działa jak aparat fotograficzny ? - spytała jak by pewniejszym głosem a następnie dodała - ale czemu nie mogę zmieniać położenia tego urządzenia ? - spytała po raz kolejny. Na co Łukasz udzielił jej odpowiedzi w najbardziej zrozumiały sposób. - Tak to działa podobnie do aparatu tylko z tym wyjątkiem że zamiast zdjęć przysyła rakiety i bomby zupełnie nic nie spodziewającemu się wrogowi na głowę, a zmieniać położenia nie można tak samo jak z aparatem bo wtedy zdjęcie wyjdzie rozmazane, sama widziałas zdjecia robione w biegu prawda ? - zadał małej proste pytanie którym chciał ją naprowadzić na właściwy tor myślenia.
- Tak widziałam są rozmazane i brzydkie. - odpowiedziała - Właśnie i w tym przypadku jest podobnie lecz z tą różnicą że wówczas to urządzenie nie namierzy celu wybranego przez ciebie i bedziesz musiała powtórzyć namierzanie jeszcze raz. Teraz mnie rozumiesz szkrabie ? - spytał jakby dla pewności po czym usłyszał - Tak Łukasz rozumiem a dasz mi wypróbować jak to działa ? - spytała na co Łukasz odpowiedział. - Jak chcesz to mogę cię nauczyć w praktyce posługiwać się tym lokalizatorem. - jego odpowiedź poskutkowała tym czego się nawet nie spodziewał, mała podbiegła do niego i niczym rasowa przylepa się przytuliła po czym powiedziała. - Ty to potrafisz wytłumaczyć wszystko jak należy braciszku. - Nim zdołał jednak co kolwiek wykrzsztusić z siebie usłyszał - Dobranoc brat - po czym ujrzał małą biegnącą na górę do Maxa oraz zegarek na swej ręce zwiastujący fluorescencyjnymi wskazówkami kwadrans do 23